Strona podażowa całkowicie przejęła kontrolę na rynku ropy WTI. Ceny tej ropy właśnie spadły poniżej 71 USD, finalnie domykając „wojenną” lukę hossy z 2 marca, gdy rynek ropy gwałtownie reagował na atak USA i Izraela na Iran.

Zanim ceny ropy spadły poniżej 71 USD, wcześniej na wykresie została wygenerowana cała grupa bardzo silnych podażowych sygnałów. Wśród nich m.in. przebicie lokalnego dołka z kwietnia (84,25 USD), czemu towarzyszyła sporych rozmiarów luka bessy, czy też niedawny spadek notowań poniżej 200-dniowej średniej.

Tych podażowych sygnałów jest tak dużo, że w średnim i długim terminie ryzyko powrotu notowań powyżej 84 USD jest znikoma. Za to jest spore prawdopodobieństwo dalszych spadków cen ropy w kierunku grudniowego dołka na poziomie 58,52 USD.

W krótkim terminie jednak rośnie już ryzyko wzrostowego odreagowania. Przede wszystkim dlatego, że rynek jest już mocno wyprzedany i niewiele trzeba do wygenerowania takiej wzrostowej korekty. Jej potencjalnym celem może być nawet 200-dniowa średnia, która aktualnie tworzy opór na poziomie 77,61 USD.